Postać św. Wojciecha jest bardzo mocno związana z Trzemesznem. Dawna tradycja mówiła, że ciało świętego zostało pochowane najpierw w trzemeszeńskim klasztorze  a następnie przeniesione do Gniezna.  Najwcześniejszy przekaz o trzemeszeńskim grobie św. Wojciecha to tak zwana legenda „Tempore illo” datowana na XII. W średniowieczu pojawiały się również inne legendy i podania mówiące, że święty założył w Trzemesznie pierwszy klasztor benedyktynów w Polsce. Współcześnie trzemeszeńska tradycja jest przez większość historyków odrzucana.  Naukowcy skłaniają się ku tezie, że pierwszy kościół    powstał tutaj dopiero  około 100 lat po męczeńskiej śmierci Wojciecha. Niemniej, klasztor kanoników regularnych od bardzo dawna szczycił się posiadaniem relikwii świętego, a  w  kościele już od  XII wieku znajdowała się krypta przeznaczona na relikwie, zapewne św. Wojciecha. Zatem przynajmniej od tego czasu Trzemeszno było się symbolicznym miejscem pierwszego grobu Wojciecha, miejscem, do którego pielgrzymowali książęta i królowie oraz przedstawiciele wszystkich stanów. Wystarczy wspomnieć, opisywaną przez Jana Długosza, dziękczynną pielgrzymkę Władysława Jagiełły z 1410 roku do Gniezna, którą król rozpoczął w Trzemesznie po modlitwie u grobu św. Wojciecha. Postać świętego pojawiała się również na średniowiecznych pieczęciach klasztornych.  Piękną tradycją jest również zwyczaj złożenia wizyty w Trzemesznie i modlitwy u grobu świętego przez nowo wybranych prymasów Polski i arcybiskupów gnieźnieńskich tuż przed uroczystym ingresem do katedry gnieźnieńskiej.

Sprawa pobytu świętego Wojciecha w Trzemesznie nie jest jeszcze chyba do końca zamknięta. Ostatnio wysunięto hipotezę, że święty mógł wyruszyć na swoją misję drogą wodną do Gdańska, bo tak było wówczas szybciej. Podobnie możliwe, że ciało  męczennika transportowano drogą wodną. Z Gniezna nie było jednak bezpośredniego połączenia wodnego z Pomorzem czy Prusami. Pierwszym miejscem skąd kiedyś łodzią można było tam dopłynąć było Trzemeszno.  Niewykluczone więc, że święty Wojciech znalazł się jednak w miejscu, w którym do dziś znajdują się jego relikwie, w mieście,  które w herbie  posiada jego postać.

Święty Wojciech urodził się około roku 956 w Libicach – leżącej niedaleko Pragi siedzibie rodu Sławnikowiców. Jego ojcem  był książę Sławnik, matką zaś – Strzeżysława. Chłopiec miał w przyszłości zostać rycerzem, dlatego też ojciec nadał mu imię Wojciech, co znaczy „radość wojów". Będąc małym dzieckiem Wojciech ciężko się rozchorował. Zdesperowany  Sławnik przyniósł syna do kościoła i położył go na ołtarzu. W nadziei, że dziecko wyzdrowieje obiecał Bogu przeznaczyć chłopca do stanu duchownego.  Szesnastoletniego Wojciecha    wysłano do szkoły katedralnej w Magdeburgu, gdzie istniało arcybiskupstwo misyjne dla Słowian. Arcybiskupem był tam podówczas Adalbert, który otoczył młodego syna książęcego szczególną troską. Z wdzięczności za okazane  dobro Wojciech przybrał imię swego opiekuna i pod mianem Adalberta stał się znany w świecie chrześcijańskim. W 981 roku Wojciech powrócił do Pragi. Państwem czeskim rządził wtedy książę Bolesław II Pobożny. Wojciech miał wówczas 25 lat. Był subdiakonem i zaraz po powrocie do Pragi przyjął święcenia diakonatu oraz niebawem kapłaństwa.                    

W styczniu 982 roku zmarł biskup praski Dytmar. Nowym biskupem wybrano św. Wojciecha.  Co ciekawe Wojciech wbrew zwyczajowi nie objął diecezji w paradzie, lecz boso podkreślając, że chce służyć Bogu i ludziom.  Jako biskup żył bardzo skromnie, swoje dobra biskupie przeznaczył na utrzymanie budynków i sprzętu kościelnego oraz ubogich. Potępiał obyczaje uważane wówczas w Czechach za normalne: porzucanie niechcianych żon, samosądy i rozboje, pogańskie obrzędy pogrzebowe, nieprzestrzeganie świąt i postów. Występował także przeciw powszechnemu wtedy handlowi niewolnikami i sprzedawaniu chrześcijan do krajów arabskich. Nieprzejednaną postawą wobec tych występków młody biskup zraził sobie wiele osób. Obrócili się przeciwko niemu nawet dotychczasowi przyjaciele. W poczuciu poniesionej klęski, Wojciech po 5 latach rządów diecezją wyjechał do Rzymu. Przebywając w Rzymie święty Wojciech zamierzał odbyć pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Z zamiaru tego ostatecznie zrezygnował i wstąpił do klasztoru benedyktyńskiego św. Bonifacego i św. Aleksego na Awentynie.       

Po trzech latach pobytu w klasztorze święty Wojciech w 992 roku powrócił do Pragi, obejmując ponownie obowiązki duszpasterskie. Wspierany przez księcia czeskiego Bolesława II wprowadził wiele reform w czeskim kościele, przyczynił się do ufundowania nowych świątyń, wysłał również misję na Węgry. Reformatorska działalność świętego w Czechach zakończyła się gwałtownie w 994 r. Otóż pewnego razu oskarżona o cudzołóstwo kobieta z możnego rodu Wrszowców schroniła się w klasztorze benedyktynek. Wysłani przez zdradzonego męża zabójcy, naruszając prawo azylu kościelnego i sprzeciw biskupa, wywlekli ją z kościoła i zamordowali na dziedzińcu. Św. Wojciech rzucił na Wrszowców ekskomunikę.  Doprowadziło to do ostrego konfliktu na skutek, którego Wojciech opuścił Pragę i udał się do Rzymu. Urażeni w swej dumie i pałający chęcią zemsty Wrszowcowie, najechali należące do Sławnikowiców księstwo libickie i wymordowali prawie całą rodzinę świętego.

W Rzymie święty Wojciech osiadł w klasztorze na Awentynie, gdzie wcześniej spędził kilka lat. Zawarł wówczas znajomość z cesarzem Ottonem III. Uzyskał także nominację papieską na biskupa misyjnego, co było między innymi skutkiem braku zgody Czechów na powrót do Pragi. Przed przybyciem do Polski biskup Wojciech odbył podróż po Europie, docierając do miejsc pielgrzymkowych na terenie Francji i Niemiec.

Po powrocie z pielgrzymki święty Wojciech udał się najprawdopodobniej na Węgry, a potem, pomiędzy jesienią 996 r., a początkiem 997 r., przybył do Polski, na dwór księcia Bolesława Chrobrego w Gnieźnie. Tutaj zrodziła się koncepcja wysłania misji do ziemi Prusów. Wojciech chciał, żeby była to inna misja niż współczesne. Nie pragnął bowiem nawracać pogan siłą, lecz mocą słowa bożego.

Wiosną 997 r. św. Wojciech, w towarzystwie swego brata bł. Radzyma Gaudentego i brata zakonnego Benedykta oraz trzydziestu wysłanych przez księcia wojów, wyruszył z Gniezna do Gdańska. W Gdańsku głosił przez kilka dni Ewangelię wśród Pomorzan, po czym drogą morską udał się do Prus. Nie chcąc tworzyć pozorów wojennej wyprawy oddalił wojów Chrobrego i w dalszą drogę udał się z dwoma tylko towarzyszami. Najprawdopodobniej terenem misji była Sambia. Mimo wielkiej i żarliwej wiary misjonarza Prusowie nie byli gotowi do przyjęcia Słowa Bożego. Święty i jego towarzysze spotkali się z wrogością i nienawiścią. 23 kwietnia 997 r. tłum Prusów zaatakował misjonarzy. Sytuacje tę tak opisał współczesny jemu hagiograf w jednym z żywotów świętego: „W końcu, gdy wszyscy spali, nadbiegli wściekli poganie, rzucili się na nich z wielką gwałtownością i skrępowali wszystkich. Święty Wojciech zaś, stojąc naprzeciwko Gaudentego i drugiego brata związanego, rzekł: "Bracia nie smućcie się! Wiecie, że cierpimy to dla imienia Pana, którego doskonałość ponad wszystkie cnoty, piękność ponad wszelkie osoby, potęga niewypowiedziana, dobroć nadzwyczajna. Cóż bowiem mężniejszego, cóż piękniejszego nad poświęcenie miłego życia najmilszemu Jezusowi".  Następnie   zaczęto bić św. Wojciecha. Potem zawleczono go na pobliski pagórek. Tam zadano mu włóczniami śmiertelne ciosy oraz odcięto głowę męczennika i wbito ją na żerdź. Przy zwłokach pozostawiono straż. Towarzyszom męczennika natomiast pozwolono udać się do Polski.

Bolesław Chrobry wysłał poselstwo, które przywiozło ciało biskupa Wojciecha. Legenda mówi, że ciało Wojciecha wykupiono płacąc za nie tyle złota ile ono ważyło (scenę ta ukazana została m.in. na sklepieniu w zachodniej części nawy głównej naszego kościoła). Relikwie zostały umieszczone w ołtarzu głównym katedry gnieźnieńskiej.  W 999 roku papież Sylwester II kanonizował biskupa Wojciecha. Posiadanie grobu pierwszego męczennika ułatwiło stworzenie metropolii kościelnej w Gnieźnie w 1000 roku. Relikwie świętego spoczywały w Gnieźnie do czasu najazdu Brzetysława Czeskiego na Polskę w 1039 roku.  Zostały one wówczas zabrane do Pragi.  Nie wywieziono jednak wtedy głowy świętego, która jak podają „roczniki polskie” znaleziona została w schowku w katedrze w 1127 roku.

Męczeńska śmierć biskupa Wojciecha i jego kanonizacja odbiły się szerokim echem na całym świecie, rozsławiając imię Polski.  Święty Wojciech jako główny patron Kościoła polskiego integrował przez wieki wszystkich Polaków. Dziś, święty Wojciech jest też patronem zjednoczonej Europy.  Papież Jan Paweł II w 1997 roku w Gnieźnie wyraził to następującymi słowami: „Świadectwo św. Wojciecha jest nieprzemijające, gdyż cechuje je przede wszystkim umiejętność harmonijnego łączenia różnych kultur. Jako człowiek Kościoła zawsze zachowywał niezależność w niestrudzonej obronie ludzkiej godności i podnoszeniu poziomu życia społecznego. Z duchową głębią doświadczenia monastycznego podejmował służbę ubogim. Wszystkie te przymioty osobowości św. Wojciecha sprawiają, że jest on natchnieniem dla tych, którzy dziś pracują nad zbudowaniem nowej Europy, z uwzględnieniem jej korzeni kulturowych i religijnych.”

                                                Opracował: Maciej Adamski

Święta

Czwartek, XXVIII Tydzień zwykły Rok A, I Dzień powszedn

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Sonda