Dzisiaj jest

środa,
01 kwietnia 2020

(92. dzień roku)

Licznik

Liczba wyświetleń:
10299394

Wyszukiwanie

Ewangelia: J 9,1-41 •
Rozważa: Lucyna Montusiewicz •

Zdaje się, że tak niedawno słuchaliśmy podczas Bożego Narodzenia Słowa z Ewangelii św. Jana „na początku było Słowo (…) wszystko zaistniało dzięki Niemu”. Może nawet bezwiednie go słuchaliśmy a oto teraz z całym majestatem Słowa „Światłość świeci w ciemności” (J 1,5), bo nadeszło to Słowo i realizuje się w naszej ludzkiej rzeczywistości na całym globie ziemskim. Słowo – zaraza.

Czytanie Ewangelii św. Jana z czwartej niedzieli Wielkiego Postu 2020 opowiada o spotkaniu Jezusa z człowiekiem niewidomym od urodzenia oraz obfitym dialogu z faryzeuszami, którzy generalnie prezentują pogląd: nie będziesz mnie pouczał.

 

Bóg przychodzi globalnie, ale dotyka nas indywidualnie.

Niewidomy świat, niewidomi ludzie. Podążają w ciemności do nicości, omija ich piękno stworzenia, piękno tworzenia, piękno kochania. To, co było zamysłem Stwórcy, a więc szczęście człowieka zbawionego od jego grzechów, przestało w skali ludzkości być Światłem.

Potrzebują uleczenia – rzekło Słowo.

Tak więc „gdy szedł Jezus, spostrzegł człowieka niewidomego od urodzenia”, aby w nim, czyli w tobie i we mnie, objawiła się Chwała Boża, więc nakłada błoto zmieszane z życiodajna śliną na jego powieki.

Ten gest jest raczej nieprzyjemny i jeszcze bardziej wzmaga frustrację, bo mieć błoto w tym czułym miejscu twarzy, a do tego nie mieć jeszcze pojęcia, w jakim iść kierunku, aby obmyć się w sadzawce Siloe – uff, okropne uczucie! Gdzie jej szukać, będąc ślepym?

Ta woda z Siloe (oznacza „posłany”) ma moc otwierania oczu.

Kto został posłany do ludzkości? Kto przyniósł nam zwycięstwo nad śmiercią?

 

Dlatego dzisiaj nasze oczy są obkładane błotem niewygody, strachu, zamknięcia, samotności, bezradności i to dotyczy wszystkich ludzi na całym świecie, nie tylko ciebie, uwięzionego w małym mieszkanku na siódmym piętrze.

To jest potężne Słowo Boga dla nas dzisiaj, to zbawiające polecenie: idź do sadzawki chrztu, obmyj się, a otworzą się twoje oczy, nabierz Ducha. Ducha odwagi, który pozwala dialogować z nieprzyjaciółmi faryzeuszami, pozwala ci być wreszcie szczęśliwym, bo mówi psalm: „szczęśliwy człowiek, który mówi prawdę”.

Prawda jest taka, że umrzesz na pewno! Ale możesz mieć widzące oczy miłości, oczy błogosławiące swoje życie i wspaniałomyślne dary Boga. Możesz czuć radość i wdzięczność za swoją historię, możesz wreszcie uwolniony od współczesnej ślepoty wyszeptać: „Panie, już by starczyło”.

Idź zatem po zapomniane dary chrztu świętego, one tam czekają na twoje „tak”, na świadomą zgodę; jak mówi dzisiaj Jezus: „Dopóki trwa dzień, konieczne jest, abyśmy spełniali dzieła Tego, który mnie posłał”.

Tylko po czym poznam, że trwa dzień, skoro jestem niewidomy? Z pomocą całej – podkreślam: całej – ludzkości, która obecnie uświadamia sobie swoją dotychczasową ślepotę, abyś czuł solidarność z wszystkimi pogrążonymi w ciemności i cieniu śmierci, abyś nie lękał się tej zarazy, lecz przyjął jako znak i szansę dla własnego indywidualnego nawrócenia, a ocaleją narody.

Rozsypuje się dotychczasowy świat, lecą kolejne cegły wieży Babel, wszystko będzie inne, gdy otworzą się wasze oczy, zatem błoto, które dzisiaj czuję, niech wyzwoli we mnie pragnienie obmycia się we Krwi Baranka.

Trzecia Niedziela Wielkiego Postu, 15 marca 2020 – komentarz do Ewangelii

VIEWS: 34

Woda Chrystusa

● Rozważa: ks. Julian Wybraniec ●

Trzecia Niedziela Wielkiego Postu (15 marca 2020)
Czytania: Wj 17, 3-7, Rz 5, 1-2. 5-8
Ewangelia: J 4, 5-42

Pragnienie jest jedną z oznak życia. Bez wody życie zarówno zwierząt, jak i roślin byłoby niemożliwe. W krajach o gorącym i suchym klimacie pragnienie może stanowić także zjawisko dosyć dokuczliwe, jednak mimo wszystko pozostaje przejawem życia, które broni się przed śmiercią.

Samarytanka całkiem słusznie dziwi się obietnicy danej przez Jezusa. Mówi On jak mędrcy wschodni, stosując wyobrażenia i zakładając, iż na początku Jego słuchacze pojmą je na sposób materialny, dosłownie, aby następnie stopniowo doprowadzić ich do zrozumienia duchowego. Picie i dalsze odczuwanie pragnienia jest właściwym przykładem na życie duchowe, którego rytm uwarunkowany jest przez te dwa momenty. Zresztą nawet samo życie podzielone zostaje na tysiące chwil, które następują jedna po drugiej. Niestety często owe chwile bywają sprzeczne ze sobą, wówczas doświadczamy stanu wewnętrznego konfliktu. Jak bardzo chcielibyśmy już teraz przeżywać w nas samych i wewnątrz naszych relacji ostateczny pokój i piękno! Chrystus obiecuje nam, iż to się ziści, ale nie tutaj na ziemi, lecz w życiu wiecznym, które nie jest, jak niektórzy sobie wyobrażają, „długim czasem”, lecz wręcz przeciwnie, „czasem całym”, „pełnym”, stałą obecnością piękna, dobra i szczęścia.

Samarytanka wyraża swoją wolę w sposób prosty, słowami, które jako pierwsze przychodzą jej do głowy. W czasach, kiedy nie było jeszcze wodociągów, jednym z codziennych obowiązków każdej kobiety było przynoszenie wody. Niestety studnie, tak jak owa studnia Jakuba, która istnieje aż po dzień dzisiejszy, położone były w znacznej odległości od miasta. Gdyby pragnienie nie istniało, wówczas kobietom zostałby oszczędzony ten wielki wysiłek. W znaczeniu metaforycznym brak pragnienia odpowiada takiemu stanowi ducha, w którym czujemy się w pełni zadowoleni, kiedy osiągnęliśmy już wszystko, czego sobie życzyliśmy. Jest to jednak możliwe jedynie w ograniczonym wymiarze. Czasami zdarza się, iż otrzymujemy to, na co czekaliśmy od dłuższego czasu. Wówczas mówimy z satysfakcją: „Teraz mam już wszystko”. Jednak owo „wszystko” jest najwidoczniej bardzo ograniczone i ulotne, i z czasem zaczyna nas nużyć. „Serce nie zazna spokoju – pisze święty Augustyn – póki nie spocznie w Tobie”. Ponieważ dusza ludzka jest nieśmiertelna, jej pragnienie jest nieskończone i dlatego też nie może zatrzymać się na czymś, co jest jedynie tymczasowe. Chrystus, Człowiek i Bóg, może obiecać nam, iż zaspokoi nasze pragnienie. W tym życiu czyni to jednak, nie mając na celu samego zadowolenia człowieka, lecz to, aby człowiek wzrastał i osiągnął nieskończoną wielkość.

Woda jest tematem pieśni, wierszy, refleksji… Bez wody nie byłoby życia. Widać to wyraźnie w państwach cierpiących na suszę: tam, gdzie woda nie dociera, zaczyna się pustynia.

Filozof Tales z Miletu mawiał, iż wszystko bierze swój początek z wody. Jest to dość naiwne stwierdzenie. Znacznie lepszą jest refleksja świętego Cyryla z Jerozolimy, który mówi o ogrodzie ze studnią. Jego woda służy do zraszania wszystkich kwiatów. Woda jest bezbarwna, jednak w lilii przybiera kolor biały, w róży czerwony, w fiołku – fioletowy. Każdy kwiat posiada swój charakterystyczny piękny kolor, zaś woda potrzebna mu jest, aby ten kolor mógł się zrealizować. U świętego Cyryla wyobrażenie ogrodu staje się obrazem łaski Chrystusa, Ducha Świętego wlanego do naszych serc, w których staje się źródłem umożliwiającym zrealizowanie wszystkich talentów, jakimi Bóg nas obdarzył, abyśmy umieli żyć, a zwłaszcza abyśmy osiągnęli życie wieczne. Jakiego koloru będą nasze kwiaty? To zależy już od osobistego powołania, dla wszystkich jednak przygotowane zostało miejsce w ogrodzie Boga.

II Niedziela Wielkiego Postu (A), 8 III 2020 – komentarz do Ewangelii

Obłok
● Rozważa: ks. Bohdan Dutko MS ●

Ewangelia: Mt 17,1-9 ●

Już teraz rozumiem miłosierdzie Twoje, które mnie osłania jak obłok świetlany.
św. Siostra Faustyna

TransfigurationraffaeloW Ewangelii jest mowa o obłoku, który pojawił się na Górze Tabor. Wczoraj w Dębowcu rozpoczęły się rekolekcje dla małżonków. Małżeństwa, przedstawiając się, mówiły, że jadąc, zobaczyły nad sanktuarium obłok.

Obłok w Biblii oznaczał miejsce obecności Boga – Szekina. Rabbi Reisz-Lakisz powiada, że Bóg spowity jest w siedmiu wspaniałych obłokach. Obłok unosił się nad namiotem Sary. Izraelitom, idącym przez pustynię, obłok wskazywał kierunek marszu i miejsce postoju. Kiedy się zniżył, oznaczało to, że trzeba się zatrzymać. Kiedy unosił się w górę – że trzeba ruszyć w drogę (por. Wyj 13, 21-22). W Dziejach Apostolskich czytamy, że przy wniebowstąpieniu Jezusa obecny też był obłok (por. 1, 9-11). Obłok przedstawia rzeczywistość duchową.

 

Obłok z Góry Moria

Istnieje midrasz mówiący o obłoku, który „spoczywa na górze”. Ten midrasz przypomina rozmowę Abrahama z synem tuż przed złożeniem Izaaka w ofierze na górze Moria. Abraham podniósł wzrok i ujrzał górę, której szczyt skrywała chmura i nabrał pewności, że jest to miejsce wybrane przez Boga. To jest łaska zobaczyć coś więcej niż tylko górę! Więcej zobaczyli Abraham i Izaak. Słudzy natomiast widzieli tylko górę, dlatego pozostali z osłami. Tylko Abraham i jego syn widzieli obłok, spoczywający na górze – i tylko oni poszli dalej w duchową wędrówkę na szczyt. To właśnie na tej górze – tuż przed złożeniem ofiary z Izaaka – Abraham usłyszał głos: „Abrahamie, Abrahamie… nie podnoś ręki na chłopca” (Rdz 22, 12).

To, co się wydarzyło na tej górze, Abraham zapamięta na całe życie. Ono wewnętrznie go przemieniło. Schodził z niej już jako inny człowiek – przemieniony.

 

Obłok z Góry Tabor

Podobne doświadczenie mają Piotr, Jakub i Jan. Także oni, będąc z Jezusem na szczycie góry, przeżyli wydarzenie duchowe, doświadczenie wiary. Zobaczyli Jezusa przemienionego, w chwale! Jeśli ktoś z nas miał podobne doświadczenie objawienia się Jezusa w swoim życiu, to podobnie jak apostołowie nie wie, co należy mówić. Podobnie jak Abraham i oni zobaczyli obłok, osłaniający ich, a później usłyszeli głos: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”.

Piotr, Jakub i Jan już nie są tymi samymi ludźmi, którzy wchodzili na górę. Przeżycie na górze i ujrzenie Jezusa w chwale pozostawia w nich ślad. Schodzą już inni… Mają „pamiątkę” wiary, tak jak wcześniej Abraham czy Jakub z nocnego zmagania.

 

Obłok z Góry La Salette

Kiedy bywam na La Salette jako kapelan to często widzę unoszący się obłok nad tą górą, gdzie objawiła się Płacząca Maryja. Przybywający pielgrzymi są poruszeni. Cisza i samotność ich dotyka. Wielu z nich żałuje, że są tylko przejazdem, albo tylko jeden dzień, chcieliby pozostać dłużej… W tym zachwycie są podobni do Piotra i chcieliby rozbić namiot na kilka dni – tak im tu dobrze.

Bóg nas wyprowadza w górę, aby nam się objawić – tak jak Abrahamowi czy apostołom, ale wyprowadza nas także, aby nas przemienić. Bóg objawia swoją chwałę, aby przemienić nasze serce i nasze życie.

Pewnego dnia podeszła do mnie kobieta i powiedziała: Jestem właścicielką sklepu. Handluję także w niedzielę, ale słuchając dziś Orędzia Pięknej Pani, postanawiam, że po powrocie do domu mój sklep w niedzielę będzie zamknięty. Bóg ją dotknął, przemówił do niej na tej górze w jej obłoku. Zjedzie z tej góry z doświadczeniem usłyszenia głosu. Jest podobna do Abrahama i uczniów! Na zawsze zapamięta ten głos! Ona schroniła się w obłoku obecności Maryi.

Jakże piękny jest obłok Pana w naszym życiu. W nim nie czujemy się jak we mgle. Obłok Pana to światło, to miłosierdzie, to kierunek, w którym mamy iść.

I Niedziela Wielkiego Postu (A), 9 III 2014 – komentarz do Ewangelii

Słuch absolutny
● Rozważa: ks. Bohdan Dutko MS ●

Pierwsza Niedziela Wielkiego Postu, rok A
(9 marca 2014)
Czytania: Rdz 2, 7-9; 3, 1-7; Rz 5, 12-19
Ewangelia: Mt 4, 1-11  ●

„Pokusa wcale nie jest złem, ale wstępnym warunkiem zwycięstwa”.
św. Augustyn

Czytam Słuch absolutny, wywiad-rzekę z Andrzejem Szczeklikiem. Jej tytuł stał się pewną inspiracją do zamyślenia nad Ewangelią o kuszeniu Jezusa.

Mówimy czasem, że ktoś ma słuch absolutny. Mówiąc najprościej – posiada rozszerzoną skalę słuchu (tzn. rozpoznaje kilka dźwięków równocześnie).

A jaki słuch miał Jezus? Jakie miał ucho? Jak słuchał i jak słyszał? Ewangelie nic o tym wprost nie mówią. Nie wiemy, czy był muzykalny, czy chodząc drogami Galilei i ścieżkami Judei podśpiewywał lub wygwizdywał jakieś melodie…

Pewnie te pytania brzmią śmiesznie zwłaszcza dla tych, co mnie znają i wiedzą jak śpiewam. Ja i słuch… Siostra Małgorzata Chmielewska napisała na swoim blogu: „Mam tak samo absolutny brak słuchu, jak inni mają słuch absolutny. Mogę tylko dawać posłuch. Oby dobrym myślom”. Mogę się pod tym stwierdzeniem podpisać i powiedzieć: to moje!

W wierze słuchem absolutnym jest dar rozróżniania dźwięków pochodzących od Boga i dźwięków pochodzących od diabła. Nazywany to darem rozeznania.

Pokusa chleba

Pustynia, czterdzieści dni i czterdzieści nocy bez chleba i wody… Jezus czuje głód, który dosłownie boli… I słyszy: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedzżeby te kamienie stały się chlebem”. Znał Jezus doskonale kamienie Pustyni Judzkiej, tak bardzo przypominające swoim kształtem chleby… Co za diabelski spryt. Działanie na wyobraźnię. Zły doskonale wie, że kiedy jest pusty żołądek, to oczy zjadłyby dosłownie wszystko! Mówi się, że okazja czyni złodzieja. A co z nami może czynić głód? W książce Inny Świat Gustaw Herling-Grudziński napisał: „Nie ma takiej rzeczy, której by człowiek nie zrobił z głodu i z bólu”.

Jezus odpowiada bardzo prosto: „Nie samym chlebem żyje człowiek”. A nam się zdaje, że tylko chlebem, że on najważniejszy, że gospodarka najważniejsza, że pełna lodówka musi być… Nie tym się zaspokaja głód, który mamy w sobie! Parafrazując klasyka, trzeba powiedzieć: głupcze! Słowo Boga!

Sukces!

Miasto Święte, tłumy, skok na bungee bez żadnej kontuzji, aniołowie i spektakularny sukces!

Wygrać! Absolutnie nie mogę przegrać… Nie mogę zaakceptować mojej historii. Chcę, żeby się realizował mój plan na życie.

Jeden z naszych księży mawiał, że kura by wygrała, gdyby karty miała. Wszyscy jesteśmy karciarzami. Każdy chce trzymać karty swojego życia we własnych dłoniach. Decydować o każdej z nich każdego dnia i w każdym wydarzeniu. Być graczem swojego życia. Tak dajemy się oszukać. Dużo jest prawdy w tej myśli o kurze. Czyżby była mądrzejsza od nas? Wygrać, odnieść sukces… Absolutnie nie mogę przegrać! Muszę być jak Bóg!

Paradoks ewangelii objawia się w tym, że porażka może być sukcesem, przegrana zwycięstwem, a bankructwo zamieni się w bogactwo! Pycha nie pozwala nam wejść w taką logikę myślenia i działania. Nie!

„Aniołom swoim rozkaże o Tobie, a na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”. Nie dajmy się zwieść… bo „Diabeł cytuje Pismo Święte dla własnych celów”, jak napisał Szekspir.

Władza i pieniądze

„Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon”. Święci pustelnicy mówią, że na pustyni wychodzą z człowieka demony, zwłaszcza demon władzy i pieniędzy.

A wtedy, podpowiada mi intuicja, Jezus zaśpiewał: SZEMA IZRAEL!

A później po Nim, aż po dziś, wielu odpowiada – jak dla przykładu święta Teresa od Jezusa – Bóg sam wystarczy!

Tak wiele razy doświadczyłem w moim życiu porażek diabła… Nieprawdaż, że cudowne jest, kiedy aniołowie są przy nas i nam usługują?

Zakończenie

Odpowiedzi Jezusa świadczą o Jego absolutnym słuchu! Oby Pan dał nam ten dar. Abyśmy nie dali się oszukać. Diabeł to kłamca, a kłamstwo prowadzi do śmierci, nigdy ku życiu!

Dziś rozmawiałem z Zofią, którą wielu nazywa dobrym aniołem. Powiedziała mi: „Kiedy ktoś czyta Słowo Boże czy głosi homilię, to słyszę… wiarę!” To jest słuch absolutny, pomyślałem.

Święta

Środa, V Tydzień Wielkiego Postu
Rok A, II
Dzień Powszedni

Sonda