Dzisiaj jest

niedziela,
17 listopada 2019

(321. dzień roku)

Licznik

Liczba wyświetleń:
9083738

Wyszukiwanie

XXXIII niedziela zwykła (C), 17 XI 2019 – komentarz do Ewangelii

Marność rzeczy doczesnych
● Rozważa: Paweł Pomianek ●

Trzydziesta trzecia niedziela zwykła,
rok C (17 listopada 2019)

Czytania: Ml 3,19-20a; 2 Tes 3,7-12
Ewangelia: Łk 21,5-19 ●

Listopad, ostatni miesiąc roku liturgicznego, to zawsze czas, gdy Kościół w czytaniach liturgicznych przypomina nam o czasach ostatecznych.

Dzisiejsza Ewangelia mówi o prześladowaniach czasów apokaliptycznych, przedostatecznych. I z pewnością jest jednym z fragmentów, który najczęściej podlega nadinterpretacji. Od wieków wielu wierzących stara się przyporządkować słowa Jezusa do jakichś konkretnych czasów – najczęściej do tych, w których żyje. To zawsze w jakiś sposób groźne. O wiele lepiej wyłowić z tego fragmentu to, co ponadczasowe i obowiązuje zawsze. Niezależnie od tego, czy nasze czasy są tymi ostatnimi, czy nie.

Pierwsza rzecz, która zwraca uwagę, to marność, nietrwałość rzeczy doczesnych. «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony» – mówi Jezus. Warto zadać sobie w tym kontekście pytanie, na ile my sami opieramy swoje szczęście na gromadzeniu tego, co posiadamy na ziemi. Czy z co najmniej równym zaangażowaniem staramy się o skarby, które zabierzemy ze sobą na życie wieczne?

Druga istotna rzecz to przestroga Jezusa przed tymi, którzy chcieliby wieszczyć koniec świata tu i teraz. To zwodziciele – mówi Pan. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „To ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie podążajcie za nimi! Tylko Bóg wie, kiedy nastąpi koniec. Skoro Jezus nam tego nie objawił, widocznie ta wiedza nie jest nam potrzebna. W innych fragmentach Ewangelii Jezus zachęca, by żyć tak, aby być stale przygotowanym na ostateczne spotkanie z Panem. Wówczas w żadnym momencie koniec nas nie zaskoczy i w zasadzie… może być nam wszystko jedno, kiedy nastąpi.

Kolejna kwestia pojawiająca się w tej perykopie to zapowiedź prześladowań. Prześladowań, które rzeczywiście występują od początku chrześcijaństwa i zapewne będą występować zawsze. Także dziś w wielu krajach, szczególnie muzułmańskich, prześladowania chrześcijan są absolutnie realne, a ludzie giną za wiarę. Ale są również te „prześladowania” miększe, z którymi nieraz i sami się spotykamy – wyśmiewanie, ośmieszanie, deprecjonowanie, traktowanie w niektórych środowiskach wierzących jak ludzi gorszej kategorii, szczególnie ze względu na ich poglądy moralne. Ciekawe jest zdanie Jezusa: Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie mógł się oprzeć ani sprzeciwić. Czy nie jest to zachęta do tego, by argumentować spokojnie? By nie reagować agresją? By koniec końców nie tworzyć wrażenia, że także my jesteśmy prześladowcami tego, kto myśli inaczej?

Bardzo ciekawy jest również końcowy fragment, pozornie sprzeczny: A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. (…) Ale włos z głowy wam nie spadnie. Niektórzy umrą, ale włos nam z głowy nie spadnie? Jak to? Czy to nie pomyłka? Myślę, że Jezus ma tutaj na myśli jak najbardziej realną śmierć ziemską, a bezpieczeństwo, o którym mówi, dotyczy kwestii duchowych. Nie zawsze mamy szansę wyjść z sytuacji odrzucenia bez uszczerbku na naszej sytuacji życiowej. Ale zawsze mamy szansę wyjść bez uszczerbku na duszy – nadal przygotowani na spotkanie z Panem.

W tym kontekście warto sobie przeczytać to, co mówi w króciutkim pierwszym czytaniu prorok Malachiasz: «Oto nadchodzi dzień palący jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy czyniący nieprawość będą słomą, więc spali ich ten nadchodzący dzień, mówi Pan Zastępów, tak że nie pozostawi po nich ani korzenia, ani gałązki. A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach». To dla nas wspaniała perspektywa końca.

XXXII niedziela zwykła (C), 10 XI 2019 – komentarz do Ewangelii

zmartwychwstanie-victory-over-the-grave-ikonka-1Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: „Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat pojmie ją za żonę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu”. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy pojął żonę i zmarł bezdzietnie. Pojął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę». Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzewie, gdy Pana nazywa „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją» (Łk 20, 27-38).

„Jest tak wielu chrześcijan, bez zmartwychwstania, chrześcijan bez Chrystusa Zmartwychwstałego: towarzyszą Jezusowi aż do grobu, płaczą, bardzo Go kochają, ale tylko do tego punktu”.
(papież Franciszek)

Dwa światy
Ten świat i świt przyszły…

Zmartwychwstaniemy!
W ostatnie dni października spotkałem na cmentarzu starszą kobietę. Pochylona czyściła nagrobek matki. Nawiązała się między nami krótka rozmowa. Powiedziała, że na ten cmentarz przychodzi sama. Córka wyjechała do Gorzowa Wielkopolskiego i tam założyła rodzinę. Wnuk nigdy tu nie był, bo tu ani jego ziemia, ani nie jego historia. Po mojej śmierci nikt tu nie przyjedzie. Wszyscy o nas zapomną – westchnęła.
Idąc alejkami starego cmentarza na przemian słyszałem szelest deptanych liści i ostatnie zdanie mojej rozmówczyni: Wszyscy o nas zapomną…
To nieprawda, że pozostaje po nas tylko proch, nagrobki czy wypłowiałe napisy z datą narodzin i śmierci. Wszyscy mogą o nas zapomnieć, ale Bóg o nas pamięta! Jest to pamięć, która przemienia, bo umarli zmartwychwstają! „Nie wszystek umieram…”.
Jezus zmartwychwstał, a skoro w nim umieramy, to razem z Nim zmartwychwstaniemy!

Ten świat
„Godzien jesteś nadal żyć… Życie jest przecież tak piękne, a światło tak wspaniałe”- mówili opraw¬cy do Pionio, męczennika z trzeciego wieku. On jednak odpowiadał: „Tak, wiem, że życie jest piękne, ale my poszukujemy lepszego życia. Światło jest piękne, ale my pragniemy prawdziwego światła; wiem, iż ziemia jest piękna, że jest dziełem Boga. Odrzucamy jednak to wszystko nie dlatego, że się tym brzydzimy, że tym gardzimy, ale dlatego, iż znamy dobra wspanialsze”.
Już na ziemi antycypujemy dobra wspanialsze. Małżonkowie objawiają światu, że miłość się nie kończy, że jest niezniszczalna. Taką miłością Chrystus ukochał swój Kościół.
Jestem księdzem i żyjąc w celibacie świadczę o tym, że Bóg sam wystarczy. Niezwykłe: niebo na ziemi!
„Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest” (l J 3,2). Będziemy żyli podobnie jak aniołowie.

Świat przyszły
Po ciężkim wypadku karetka wiozła do szpitala małego chłopca. Był to malec zupełnie samotny. Miał jedynego przyjaciela – mężczyznę zgorzkniałego i rozgoryczonego życiem, światem i ludźmi. Gdy ten człowiek odwiedził chłopca w szpitalu, ujrzał niechybne znaki bliskiej śmierci. Starał się go pocieszyć.
- Niedługo znowu będziesz sprzedawał gazety.
- O nie! Nie chcę tu być już dłużej. Nie będę żył i wiem o tym. Ale po zmartwychwstaniu zobaczę Jezusa jako jeden z pierwszych. Wtedy coś wstrząsnęło mężczyzną, który ze łzami w oczach zapytał:
- A czy jesteś tego pewien, że Jezus tam będzie?
- Oczywiście! Gdzie jest Jezus, tam jest niebo.
Talmud naucza, że „Ten świat jest jedynie gospodą, tamten świat – trwałym domostwem”.

ks. Bohdan Dutko MS

Święta

Niedziela, XXXIII Tydzień zwykły
Rok C, I
Trzydziesta Trzecia Niedziela zwykła

Sonda