Natalia Klocek (DSC_0823)U podstaw lęku leży brak wiary

● Rozważa: Lucyna Montusiewicz ●

XII Niedziela zwykła (25czerwca 2017)

Czytania: Jr 20, 10-13; Rz 5, 12-15

Ewangelia: Mt 10, 26-33 ●

Pierwsze słowa, jakie usłyszał świat po narodzinach Jezusa, ogłoszone pasterzom przez Anioła, brzmiały: „Nie bójcie się”. Pierwsze słowa, jakimi powitał Jan Paweł II swój pontyfikat, brzmiały podobnie: „Nie lękajcie się”.

Dzisiejsza Ewangelia ma również to zasadnicze przesłanie. Bóg, który nas kocha i zna po imieniu, dobrze wie, że pułapką, która odbiera nam radość i sens życia, jest lęk. Lęk, który przybiera różne formy wyrazu: czy jest to szemranie, krytykowanie, bierność życiowa, obwinianie, niezadowolenie, ogłuszanie swojej rzeczywistości używkami, dręczenie umysłu wizjami katastroficznymi itp. itd. Każdy posiada wachlarz różnych lęków.

Generalnie tak rozumiany „lęk” jest czystym wymysłem naszej fantazji. Częste praktykowanie myśli lękowych prowadzi do specyficznych zachowań, one zaś do nawyków, których już zlekceważyć nie można, bo są zaczynem wielu dysfunkcji ciała i duszy. Lęk dotyczy bardziej przyszłości, chociaż możemy mieć także obawy przed wyjawieniem błędów przeszłości. Jednak sam mechanizm jego powstawania, funkcjonowania w naszej głowie, ma głęboką podstawę w braku zaufania Bogu. Braku wiary. Nie mamy wiary, bo nie słuchamy przepowiadania Ewangelii, która ją daje, albo nikt nam jej nie przepowiada!

Wiarę możemy pielęgnować i rozpalać, staje się wówczas twierdzą naszego schronienia. Jesteśmy bezpieczni, bo naszym obrońcą jest Bóg. W ostatnich latach szczególną obawę budzi w nas drugi człowiek, często myślimy o nim jako o kimś złym, niebezpiecznym. Nie są to myśli odosobnione, bowiem w historii często pojawiały się takie stany. Właśnie o tym kontekście mówił Jezus „Nie bójcie się tych , którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle”.

Zatem Słowo mówi coś bardzo istotnego: potrzebujemy posiąść bojaźń bożą, a tą jest rozeznanie i szacunek właściwy rozumieniu Bożej nauki.

Podstawą jednak takiego trwania w wierze jest zaufanie. Totalne, we wszystkich dziedzinach życia, dotyczące także naszych dzieci, bliskich, naszego kraju i świata. Ufność, że Bóg miłości wszystko wyprowadza ku dobremu, że prowadzi historię zbawienia właściwie. Uwaga! Ważne, aby nie mieszać pewnych wydarzeń, które są skutkiem grzechów: naszych lub innych ludzi. Bowiem każde odrzucenie Boga prowadzi do pewnych konsekwencji, często przykrych, jednak i z tych błędów, głupot czy lekceważenia bożej nauki Bóg wyprowadza dobro. Wszystko w swoim czasie, przy pełnej, to znaczy świadomej współpracy człowieka. Jeśli ty chcesz, jeśli ty pozwolisz Mu być Jedynym Bogiem twojego życia, jeśli „ustami swoimi wyznasz, że Jezus Chrystus jest Panem”, On nigdy się ciebie nie wyprze. A kiedy będziesz w potrzebie, bo upadniesz w grzechu, będzie się wstawiał za tobą przed Ojcem mówiąc: przebacz mu, Ja go znam. Dla Boga jesteś najważniejszy.

Bóg daje nam wielki przywilej wśród innych stworzeń, mianowicie zupełną wolność. Wobec tego, sami możemy wybierać myśli, którymi się nieustannie zajmujemy, które nas oszukują lub trzymają w niewoli grzechu. Mamy się bać tego, który może dusze i ciało zatracić w piekle. Toteż bądź czujny i zważaj, z kim w sobie dialogujesz. Mamy wolność wyboru myśli, podobnie jak ubrań wyjmowanych z szafy. Dzisiaj pomyśl nad treścią swoich myśli: czy są one boże, czy też „myśli wasze nie są moimi myślami”? Bądź świadomym właścicielem swoich myśli. I… „w każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was” (1 Tes 5,18).

Jedenasta Niedziela zwykła, 18 VI 2017 – komentarz do Ewangelii

Natalia Klocek (DSC_0810)W Jego imię

▼ Rozważa: Paweł Beyga ▼

Jedenasta Niedziela zwykła (18 czerwca 2017)

Czytania:Wj 19,1-6aRz 5, 6-11

Ewangelia: Mt 9, 36-10, 8

W dzisiejszej ewangelii Pan wysłał swoich uczniów, aby m.in. wypędzali złe duchy. Egzorcyzmy i spektakularne działania złych duchów znajdują się zawsze pośród najbardziej interesujących kwestii. Wystarczy niejednokrotnie zapytać uczniów na lekcji religii, o czym chcieliby porozmawiać na zajęciach, a temat egzorcyzmów pojawi się.

W kontekście tego tematu należy wspomnieć o trzech ważnych rzeczach. Po pierwsze, każde spektakularne działanie diabła jest już jego porażką. Dzieje się tak dlatego, ponieważ szatan woli działać niepostrzeżenie, po cichu. Inaczej mówiąc, nie chce, aby kojarzono go z grzechem. Egzorcyzmy stają się przestrzenią, w którą wkracza działając Bóg – silniejszy od diabła.

Po drugie, opętania nie należą do dawnej przeszłości, ale zdarzają się również współcześnie. O ich występowaniu świadczą kapłani egzorcyści, którzy podejmują się egzorcyzmów w wielu diecezjach Polski i świata. Oczywiście, można egzorcyzmy i opętania wyśmiać lub wzruszyć ramionami, można nazywać je postrachem dla niegrzecznych dzieci, ale na to właśnie liczy diabeł.

Po trzecie, trzeba zapytać: od czego rozpoczyna się opętanie? I zdziwią się niektórzy, iż odpowiedź nie rozpoczyna się od tarota, wróżek i magii. Niejednokrotnie otwieranie drzwi diabłu dokonuje się subtelniej, np. poprzez nieregularną lub niedbałą modlitwę, długie nieprzystępowanie do spowiedzi i Komunii Świętej lub religijną obojętność. Te i wiele innych powodów sprawia, iż diabeł może czuć się w życiu wielu ludzi jak u siebie. Stąd wynika stale aktualne Chrystusowe polecenie wypędzania złych duchów w Jego imię.

Uroczystość Najświętszej Trójcy, 11 VI 2017 – komentarz do Ewangelii

Trojca-Swieta-ikona-RublowaPrawdziwa miłość

● Rozważa: ks. Bohdan Dutko MS ●

Uroczystość Najświętszej Trójcy (11czerwca 2017)

Czytania: Wj 34, 4b-6. 8-92 Kor 13, 11-13

Ewangelia: J 3, 16-18

Możesz mieć wszystko, ale jeśli nie masz miłości, to na nic ci się to nie przyda”.

(św. Augustyn)

 Targ Jasielski

Byłem kiedyś na targu w Jaśle. Pełno ludzi. Gwar. Wszędzie słychać zaproszenie, aby zakupić tani ciuch i świeżą sałatę. Dalej trzech mężczyzn popija piwo. Kobiety rozmawiają o zakładzie fryzjerskim, w którym robiły fryzurę na I Komunię. Zwyczajny obrazek polskich targowisk.

Przenieśmy się na inny targ, który opisał św. Grzegorz z Nyssy w IV wieku: „Pytasz o to, gdzie można wymienić pieniądze, a tu ci odpowiadają rozprawą o zrodzonym i nie zrodzonym; pytasz o cenę chleba – odpowiada­ją, że Ojciec jest większy od Syna i Syn jest mu podległy, pytasz, czy kąpiel gotowa – a on ci zaczyna wykładać, że Syn został stworzony z niczego”.

Zastanawiam się, dlaczego w naszych domach, na targach i placach, ba! w klasztorach i na plebaniach, nie ma tego rodzaju dyskusji? Dziś – owszem, rozmawia się o Kościele, o samochodach księży, o skandalach z udziałem duchownych…, ale kto toczy dysputy o wierze, kto roztrząsa kwestie katechizmowe czy teologiczne?

Bóg umiłował świat

Bóg – mój Ojciec, jest miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność! (por. Wj 34, 6). Jest tym, który przechodzi pośród nas, który przebacza winy nasze i grzechy nasze i czyni nas swoim dziedzictwem (por. Wj 34, 9). Naturą Boga jest miłość, miłość bez granic! Miłość niewyczerpana! Dlatego „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). Nie, aby potępić świat, ale by go ratować, zbawić. Mnie ratować, mnie zbawić!

Między tegoroczną Paschą a Pięćdziesiątnicą pełniłem posługę kapelana w La Salette i mógłbym długo opisywać historie tam usłyszane od pielgrzymów, które są pieczęcią miłości Bożego Serca, Jezusowej misji: aby nie potępiać, ale odnajdywać zagubionych. Pamiętam biznesmena z Zielonej Góry, którego Jezus wyciągnął z przysłowiowego dna i uratował jego małżeństwo; Jezus odszukał malarkę spod Krakowa i wyrwał z 40-letniego trwania w ateizmie; widziałem radość starszych kobiet z przebaczenia po 50 latach!

Nie wiem, jak Nikodem słuchał i reagował na to, co Jezus mówił do Niego… Ale ja po raz kolejny widziałem, jak słowa stawały się ciałem!

Miłość

Św. Augustyn napisał: „W kwestii poświęconej Trójcy Świętej najważniejsze jest pytanie: Co to jest prawdziwa miłość?”. Miłość to życie dla innych, dlatego wymaga ona obecności drugiej osoby. Nie można kochać w pojedynkę. Bóg, będący Miłością, nie jest samotnikiem, ale jest wspólnotą. My nie wierzymy w jakieś idee, my wierzymy w Boga w trzech Osobach, dlatego możemy wchodzić w relacje z Nimi!

Jeden z midraszy opowiada, jak to po stwo­rzeniu Abrahama, Bóg, patrząc na jego czyny, nie był zbyt zadowolony ze swego dzieła i wtedy patriarcha powiedział: „O Najwyższy, wybacz mi to, co powiem, ale gdybyś mnie nie stworzył, z kim byś rozmawiał?”

Piękne! Mogę rozmawiać z Bogiem! Mogę rozmawiać z moim Ojcem, wołać do Niego: Abba, Tatusiu! Mogę wchodzić w relacje z Jezusem, z Synem Bożym, który napełnia mnie miłością. A Duch Święty, który zamieszkuje w nas, jest dawcą dobra, mądrości i piękna, dawcą darów duchowych i źródłem pełni łaski. Do Niego mogę wołać: „Przybądź, Dawco dobra, i zamieszkaj w nas”.

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, 4 VI 2017 – komentarz do Ewangelii

Duccio, Zesłanie Ducha Świętego (fragment retabulum Maestà), 1308-1311Polecenie Jezusa

● Rozważa: ks. Julian Wybraniec ●

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego (4 czerwca 2017)

Czytania: Dz 2, 1-11; 1 Kor 12, 3b-7. 12-13

Ewangelia: J 20, 19-23

Po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, najprawdopodobniej uczniowie nadal spotykali się w górnej izbie, gdzie odbyła się Ostatnia Wieczerza. Spotykali się jednak w wielkim strachu. Obawiali się, znali zaciekłą nienawiść Żydów. Żydzi osiągnęli to, że Jezus poniósł śmierć, i uczniowie obawiali się, że teraz na nich może przyjść kolej. Tak więc gromadzili się pełni strachu, wsłuchując się bojaźliwie w każdy odgłos kroków na schodach i pukanie do drzwi, czy ktoś z Sanhedrynu nie przychodzi również ich aresztować. Gdy tam byli, nagle Jezus znalazł się pośród nich. Pozdrowił ich wielkanocnym pozdrowieniem: „Pokój wam!”. Następnie Jezus dał uczniom polecenie, którego Kościołowi nie wolno nigdy zapomnieć. Powiedział On, że tak jak Ojciec posłał Jego, tak i On ich posyła.

Oznacza to trzy rzeczy.

Po pierwsze, że Jezus Chrystus potrzebuje Kościoła. Jezus przyszedł z poselstwem dla wszystkich ludzi, teraz odchodzi On z powrotem do swego Ojca. Nowina ta nie była przekazywana innym ludziom inaczej, jak tylko przez Kościół. Kościół miał być ustami, które przemawiały dla Jezusa, stopami, które miały być wysłane przez Niego, rękami wykonującymi Jego pracę. Poselstwo Chrystusa zostało przekazane w ręce Kościoła.

Po drugie, Kościół potrzebuje Jezusa. Osoba, która ma być wysłana, potrzebuje kogoś, kto ją wyśle. Potrzebuje poselstwa do przekazania. Potrzebuje mocy i autorytetu dla poparcia jego świadectwa. Potrzebuje kogoś, do kogo mógłby się zwrócić w zwątpieniu czy trudności. Kościół potrzebuje Jezusa, bez Niego nie ma on poselstwa, bez Niego nie ma mocy, bez Niego nie ma do kogo się zwrócić, kiedy spotyka przeciwności. Bez Chrystusa Kościół nie ma niczego, co oświecałoby jego umysł, wzmacniało jego ramię, natchnęło otuchą serce.

Pozostaje jednak jeszcze jedno znaczenie. Wysłanie Kościoła przez Jezusa jest podobne do wysłania Jezusa przez Boga. Ale nikt, kto czyta historię Czwartej Ewangelii, nie może nie wiedzieć, że stosunek między Jezusem i Ojcem polegał stale na doskonałym posłuszeństwie Jezusa, na doskonałym podporządkowaniu, na doskonałej miłości. Jezus mógł być Bożym posłańcem jedynie dlatego, że ofiarował Bogu to doskonałe posłuszeństwo i doskonałą Miłość. Zgodnie z tym, Kościół nadaje się do tego, aby być posłańcem i narzędziem Chrystusa jedynie wtedy, gdy doskonale kocha Go i doskonale jest Mu posłuszny. Kościół nigdy nie może propagować swojego poselstwa, musi propagować poselstwo Chrystusa. Nie może nigdy uprawiać swej własnej, ludzkiej polityki, musi wykonywać wolę Chrystusa. Kościół chybia celu, kiedy próbuje rozwiązywać jakiś problem posługując się własną mądrością i siłą, kiedy nie szuka woli i kierownictwa Jezusa Chrystusa.

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, 28 maja 2017 – komentarz do Ewangelii

Wniebowstapienie-Panskie-Benvenuto-Tisio-da-GarofaloJakim świadkiem Jezusa jestem?

● Rozważa: Jaromir Kwiatkowski ●

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego (28 maja 2017)

Czytania: Dz 1, 1-11; Ef 1, 17-23

Ewangelia: Mt 28, 16-20 ●

Krótki fragment Ewangelii, a jakże bogaty w treść. Chciałem zwrócić uwagę na kilka jego momentów. Ale po kolei.

Jezus polecił Jedenastu, aby udali się do Galilei. Jest ona miejscem symbolicznym. Z jednej strony – w przeciwieństwie do Jerozolimy, miejsca zdrady, odrzucenia, cierpienia i męki Jezusa – jest miejscem Mu przyjaznym, Miejscem, które u apostołów wywołuje zapewne wiele serdecznych wspomnień odnoszących się do szczęśliwych chwil spędzonych z Jezusem. Takie pozytywne wspomnienia na pewno są dla nich wewnętrznym umocnieniem, tym bardziej koniecznym, że – jak czytamy – „niektórzy jednak wątpili”.

Z drugiej strony Galilea – co często podkreśla np. Jan Budziaszek – jest synonimem głuchej prowincji, miejsca „na końcu świata”, nieważnego, położonego z dala od centrum, od Świętego Miasta. Jezus pokazuje, że także te „nieważne” miejsca mają wielkie znaczenie w oczach Boga.

Drugi ważny moment: Jezus przed swoim odejściem do Ojca przekazuje apostołom swoją „ostatnią wolę”, jakby „duchowy testament”: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem”. A zatem Jezus czyni apostołów świadkami i depozytariuszami Jego nauki, a jednocześnie zleca im ewangelizację “wszystkich narodów”.

To wezwanie, by nieść światu Dobrą Nowinę, poprzez apostołów jest skierowane do wszystkich pokoleń chrześcijan, a więc także do nas. To prawda, nie jest łatwo być dziś świadkiem Jezusa. Ale to zdanie z Ewangelii powinno sprowokować każdego z nas do małego rachunku sumienia: czy to, że tak właśnie jest, mnie nie zniechęca? A może wstydzę się lub boję świadczyć o Jezusie choćby na taka miarę, na jaką jest mi to dane – w swoim środowisku? Czy swoją postawą przyciągam innych do Jezusa, czy wręcz przeciwnie – odstraszam od Niego?

I ostatni moment: Jezus zapewnia apostołów – a przez to i nas – że pozostanie z nami „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Bardzo optymistyczna perspektywa, ale jakże się to stanie, skoro Jezus odchodzi przecież do Ojca? To zapowiedź rychłego zesłania Ducha Świętego, do którego dojdzie w dniu Pięćdziesiątnicy.

Szósta Niedziela Wielkanocna, 21 V 2017 – komentarz do Ewangelii

Natalia Klocek (DSC_0810)Nie zostawię was sierotami

▼ Rozważa: Paweł Beyga ▼

Szósta Niedziela Wielkanocna (21 maja 2017)

Czytania:Dz 8, 5-8. 14-171 P 3, 15-18

Ewangelia: J 14, 15-21

Dzisiejszy fragment zaczerpnięty z Ewangelii według Jana przywołuje słowa Chrystusa, który zapowiada przyjście Ducha Świętego. On będzie gwarantem zachowywania przez uczniów wszystkiego, co otrzymali od swojego Mistrza. Może uderzać, z jaką czułością Pan zwraca się do apostołów: „Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was”. Możemy wczuć się w stan uczniów, którzy wiedzą, iż Zbawiciel niedługo od nich odejdzie.

Ewangelia dzisiejszej niedzieli posiada dwa wymiary. Pierwszy to obietnica Ducha Świętego, który dopełni dzieła i sprawi, że Kościół rozpocznie dzieło głoszenia Ewangelii. Drugi motyw to odejście Chrystusa do Ojca. Możemy się zastanawiać, dlaczego musiał odejść? Czy nie mógł zostać z nami fizycznie, aby każdy mógł – być może – kupić bilet samolotowy i polecieć na spotkanie ze Zbawicielem? Kiedy patrzymy jednak na Eucharystię, to dochodzimy do wniosku, że Jezus Chrystus jest bliżej niż na wyciągnięcie ręki lub zakup biletu samolotowego. On pozostał w sakramentach, aby w każdej świątyni świata „być ze swymi uczniami”.

Kościół jednak nie żyje tylko sakramentami, ale także głoszeniem Słowa Bożego. To głoszenie nie jest jednak ewangelizacją „po omacku”. Posiadamy przewodnika – Ducha Prawdy. Pan, odchodząc do Ojca, obiecał Ducha, abyśmy mieli pewność, że wspólnota Kościoła zachowała całą doktrynę przekazaną przez Syna Bożego i rozwiniętą przez Jego uczniów. Możemy zatem być pewni: Pan jest z nami i wiemy, co nam przekazał.

Piąta Niedziela Wielkanocna, 14 V 2017 – komentarz do Ewangelii

Natalia-Klocek-DSC-0729Ojciec Niebieski

● Rozważa: ks. Bohdan Dutko MS ●

Piąta Niedziela Wielkanocna (14 maja 2017)

Czytania: Dz 6, 1-7; 1P 2, 4-9

Ewangelia: J 14, 1-12

Ojciec Niebieski z wielkim upodobaniem spogląda na nas, ze względu na nasze zjednoczenie z Chrystusem, a nie dlatego, że jesteśmy bez zarzutu”.

o. Józef Kentenich

Wszystko, co mamy, dał nam Ojciec w niebie. Cudownie jest mieć z Nim relację, pięknie jest chwalić Go i błogosławić. W tym fragmencie Ewangelii Jezus aż 12 razy mówi o Ojcu!

Dom Ojca

Św. Ignacy z Antiochii, gdy szedł na śmierć męczeńską, dawał świadectwo, że słyszy w sercu głos Ducha Świętego, który niczym strumień «wody żywej» płynący w jego wnętrzu szepcze mu słowa wezwania: «Pójdź do Ojca». Wiara daje kierunek w życiu. My nie idziemy donikąd, nie jesteśmy sierotami i nie jesteśmy bezdomni. Mamy Ojca Niebieskiego i mamy Dom w Niebie! Jesteśmy dziećmi Boga i Jego domownikami. Kto ma wewnętrzną relację z Ojcem w niebie, ten ma tęsknotę nieba!

Droga do Ojca

Drogą do Ojca jest Jezus, Jego Słowo! Baal Szem Tow, mistyk żydowski, jest autorem pewnego opowiadania: ojciec z synem szli przez las. Kiedy syn zapragnął zbierać jagody, otrzymał od ojca zgodę pod warunkiem, że odpowie za każdym razem, kiedy będzie wzywany. Po pewnym czasie, kiedy ojciec zorientował się, że syn zbytnio się oddalił, zaczął wołać do niego, ale syn, zajęty zbieraniem jagód, nie odpowiadał. Gdy ojciec go odszukał, powiedział: „Jeśli nie będziesz zwracał uwagi na moje wołanie, stracisz życie”.

To krótkie opowiadanie przestrzega nas, aby nie zachowywać się jak ów syn. Jeśli nie będziemy słuchać głosu Pana i odpowiadać na Jego słowo, możemy zgubić drogę do Domu Ojca, możemy stracić życie.

Trwanie w Ojcu

Jezus obiecuje nam, że jeśli będziemy trwać w Ojcu i w Nim, wtedy będziemy czynić dzieła, jakie On czyni, a nawet większe!

Jestem w La Salette i posługuję pielgrzymom. Kilka dni temu przyjmowałem Włochów, którzy byli na świętej górze przez dwa dni. Przed wyjazdem podeszły do mnie dwie kobiety, które powiedziały, że w tym miejscu pojednały się po 50 latach. Coś, co wcześniej nie było możliwe, teraz stało się faktem. W mojej obecności rzuciły się sobie w ramiona i płakały. Co to były za piękne łzy!

Małżeństwo z Polski przyjechało do La Salette ponownie po dwóch latach, aby podziękować za pojednanie w ich małżeństwie. Już była sprawa rozwodowa… „Proszę księdza, my dziś jesteśmy w sobie tak zakochani, jak przed 30 laty”. To są te dzieła… Coś takiego się dzieje, gdy trwamy w Nim!

Czwarta Niedziela Wielkanocna, 7 V 2017 – komentarz do Ewangelii

dobry pasterzTroskliwy Pasterz

● Rozważa: ks. Julian Wybraniec ●

Czwarta Niedziela Wielkanocna (7 maja 2017)

Czytania: Dz 2, 14a. 36-411P 2, 20b-25

Ewangelia: J 10, 1-10

Istnieje zwyczaj nadawania imion zwierzętom domowym na znak, iż należą one do nas, do domu, do rodziny. Dla Żydów nadanie imienia komuś oznaczało podporządkowanie go sobie. W Księdze Rodzaju Bóg przyprowadził wszystkie zwierzęta przed Adama, aby mógł on wszyst­kim nadać imię; w ten sposób stał się ich panem i one miały mu słu­żyć. Bóg zmienia imię Abramowi na Abraham oraz Szymonowi na Piotr: imię wyraża bowiem powołanie, jakie oni otrzymali. Jeszcze dzisiaj niektórzy zakonnicy i zakonnice zmieniają imię, kiedy wstępują do klasztoru.

Kiedy Chrystus mówi, że woła owce po imieniu, oznacza to, iż każ­demu z nas nadaje naszą własną i niepowtarzalną misję. W Króle­stwie Bożym każdy stanowi mały kamyczek wielkiej mozaiki, a na­szym zadaniem jest nie niszczenie całego obrazu, ale nadanie mu niepowtarzalnego blasku.

W Ewangelii tej Chrystus ostrzega także przed złodziejem. Kto to jest? U Beduinów kradzieże zwierząt są rzeczą powszednią. Łatwo jest otruć psa, załadować owce na ciężarówkę i zniknąć na pustyni. W ży­ciu duchowym złodziejem jest zły duch. Diabeł bowiem nie posiada nic swojego: to wszystko, co istnieje, zostało stworzone przez Boga, on więc może jedynie przywłaszczyć to sobie poprzez kradzież. Kradnie Bogu dusze, a każdy z nas, jeśli spojrzy na własne doświadczenie, może zobaczyć, jak wiele pięknych chwil w życiu zostało zniszczonych przez złego. Mogliśmy uczynić tyle dobrego, natomiast straciliśmy nasz cen­ny czas, jak synowie marnotrawni. Mówi się, że czas to pieniądz, a nikt przecież nie chce, żeby mu ukradziono jego pienią­dze. Możemy sparafrazować powyższe zdanie twierdząc, że czas to moż­liwość czynienia dobra, dlatego nieustannie ktoś czyha na niego, aby nam go ukraść i kazać potem za niego płacić z procentem. Jedyne, co nam pozostaje, to czuwać, aby każdy wybór, każde działanie, każda myśl i każdy krok przechodziły tylko przez serce, przez prawdziwą bramę, jaką jest Chrystus.

Święta

Niedziela, XII Tydzień zwykły Rok A, I Dwunasta Niedz

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Sonda